wtorek, 1 kwietnia 2014

Karuzela z definicjami, czyli co jest z tym Art Brut?

Słowniki języka polskiego nie zawierają hasła „Art brut”, nie ma tam też jego polskiego odpowiednika, więc nie ma definicji. Hasło funkcjonuje jako bliżej nieokreślona „idea”, w którą coraz więcej osób, instytucji chce lub chciałoby się wpisać. Czy słusznie? Czy mają do tego prawo? Kto im je dał? I czy ktoś w ogóle posiada do „Art brut” prawo? Spróbuje to wyjaśnić.

Karuzela Piotrusia (Petit Pierre'a) w Fabuloserie w Dicy, kolekcja pp. Bourbonnais (fot. R. Łabarzewski)

Zrozumienie, nie tyle czym jest art brut, ale jak mylne są o nim nasze wyobrażenia i „doraźne” definicje wymaga cofnięcia się w czasie.

Wytwory a nie utwory 

Jak wiemy przed II wojną światową Jean Dubuffet[1] był handlarzem. Handlował winem z rodzinnej winnicy. Nie lubił tego. Lubił sztukę, ale żyć trzeba. Miał wielu przyjaciół artystów, m.in. Antonina Artuad – poetę, który zachorował i trafił do szpitala psychiatrycznego w Rodez. Dubuffet go odwiedził i spotkał tam jeszcze kogoś, dr Ferdiere’a[2], który opowiedział mu o niezwykłych dziełach plastycznych zgromadzonych w trzech szpitalach psychiatrycznych w Szwajcarii: Waldau (kanton berneński), Bel-Air w pobliżu Genewy i Cèry (Lozanna).
Dubuffet szybko ruszył do Szwajcarii. W masie anonimowych autorów (niektórzy pozostaną bezimienni ze względu na tajemnice lekarską) odnalazł trzech wyjątkowych artystów porównywanych dziś do największych twórców sztuki współczesnej: Adolfa Wölflie[3] z Waldau, Aloïse[4] z Cèry i Heinrich’a-Anton’a Müller’a[5] z Münsingen. Cała trójka zostanie wkrótce ikonami i gwiazdami kolekcji Art Brut. W 1950 roku, Jean Dubuffet pojechał jeszcze do Heidelbergu (Niemcy), gdzie od 1917 roku, dr Hanz Prinzhorn[6] gromadził i badał rysunki i obrazy osób chorych psychicznie. Przez kilka lat zebrał  ich ponad 4500 dzieł.
Dubuffet wchodzi w posiadanie prac z jego kolekcji. Pierwszą definicję art brut tworzy 1945 roku. Po kilku latach ją zweryfikuje.
Definicja Dubuffeta, choć istnieje, nie jest ani trwała, ani naukowa, ani ostatecznie dookreślona. Stanowi formę dekretu. Dubufett z trudem znosił oponentów, a wyjaśnianie nazwy napawało go odrazą. Zwykł zresztą mawiać, że art brut to po prostu art brut i każdy powinien wiedzieć o co chodzi.  W 2009 roku prof. Alain Bouillet[7] mówił w Płocku: „zapewniam Państwa, że - po 20 latach konferencji i kuratorskiej opieki nad wystawami tego nurtu,  dyskusji oraz mojej pracy pedagogicznej - jest wręcz odwrotnie.  Nikt nie wie o co chodzi”.

Zatem odwołując się do definicji Jeana Dubuffeta i cytując prof. Alain Bouillet mogę powiedzieć, że art brut: to są „wytwory”, tj. rysunki, obrazy, rzeźby w drewnie i w kamieniu, asamblaże" - podkreślam, że chodzi o „wytwory”, a nie o „dzieła”, realizowane przez „autorów” a nie przez „artystów” - które Dubuffet zaczął kolekcjonować latem 1945, a w 1949 r. nadał im (pięciopunktową) definicję[8].

Musisz znaleźć inny termin

Jean Dubuffet
Jest 15 września 1971 roku. W czasopiśmie Le Monde ukazuje się tekst Jacques Michel’a o Jean’ie Dubuffet’cie – znanym artyście (przez ćwierćwiecze udało mu się zmienić profesję i zdobyć na tym polu międzynarodową sławę) i kolekcjonerze, który zdecydował umieścić swoją kolekcję (liczącą ponad 5000 prac 135 autorów) w Lozannie i stworzyć tam Muzeum Art Brut. Po tym jak Francja odrzuciła jego dar, Szwajcaria wydaje się naturalnym kierunkiem. To przecież od podróży po szwajcarskich szpitalach psychiatrycznych wszystko się zaczęło. Tekst w Le Monde’zie czyta Alain Bourbonnais – wzięty paryski architekt, grafik i  - nie znany jeszcze światu - kolekcjoner dziwnych przedmiotów i twórca NIESFORNYCH  (z fr. tourbulents - gigantyczne marionety poruszane siłą ludzkich mięśni). Dzień wcześniej widział też na ten temat materiał w telewizji. Zbulwersowany brakiem zainteresowania ze strony francuskich władz i instytucji kolekcją wielkiego francuskiego artysty pisze list do Dubuffet (6 października 1971) prosząc o możliwość obejrzenia jego kolekcji, zanim ta zostanie wywieziona z Francji. Do listu dołączył zdjęcia swoich prac. Dubuffet wzruszony, zapewne troską młodego architekta, i poruszony jego twórczością pisze do niego (odpowiedź ma datę 8 października 1971) [9]. Panowie spotykają się wreszcie i zostają przyjaciółmi.

Dogadują się szybko, że do czasu otwarcia Muzeum w Lozannie w Galerii, którą Alain Bourbonnais założył przy 45, rue Jacob, w dzielnicy paryskiej Saint-Germain-des-Pres, będą pokazywać prace z kolekcji art brut. Na otwarcie Galerie Jacob Dubuffet wypożycza więc dzieła Aloïse, jednej z najważniejszych artystek w jego kolekcji. Dubuffet podzieli się również z przyjacielem listą 70 adresów twórców nieprofesjonalnych, którzy jego zdaniem są interesujący i zachęcił go do ich odwiedzenia. Bourbonnais przystał na to i po kilku latach sam miał już pokaźną kolekcję. Z czasem zadecydował, że nie będzie zbierał prac osób chorych psychicznie, które dominowały w kolekcji art brut zdeponowanej w Lozannie. Te przejmował Dubuffet.W ciągu 10 lat, w latach 1972-1982, Atelier Jacob było niezwykle aktywne na tym polu. Bourbonnais odkrył takich autorów jak: Jano Pesset[10], Nedjar[11], Burles, Verbena[12], Geisel. To właśnie poprzez Atelier Jacob ich prace trafiły do muzeum w Lozannie.
25 marca 1986 rok w rozmowie z Laurent Danchin'em [13], przeprowadzonej w mieszkaniu przy rue Jacob Bourbonnais powiedział: „W rzeczywistości mam [tutaj] osiemdziesiąt twórców z których przynajmniej połowa znajduje się w [Kolekcji] Art Brut [w Lozannie].

Któregoś dnia J.D. przyszedł do swojego przyjaciela Alaina i oświadczył:

Art Brut, czyli to co powstawało od 1901 roku, należy do mojej kolekcji.” - Rozumiałem go – wspominał Bourbonnais. - Ten, który połączył te wszystkie prace dwoma fantastycznymi słowami „Art brut”, chce nazwę zachować wyłącznie dla siebie.  Powiedział mi jeszcze: „Musisz znaleźć inny termin”. Wtedy zaczęliśmy pisać do siebie. Do dziś mam listy, w których każdy opowiada o swoich propozycjach nazwy dla mojej kolekcji.

Była więc art inventif  (pomysłowa), sztuka spontaniczna, sztuka-poza-normami. 
- „Poza normami?” - zdziwił się Bourbonnais.
- „Tak”  - odrzekł Dubuffet. -  „Poza normami, poza murem! Wszyscy ci ludzie , którzy tworzą, a nie mają swoich biogramów w książkach, są poza…. Niech będzie art hors-les-normes.”  
- Jest problem! - nie dawał za wygraną Alain. - Ponieważ ja mam teraz prace Emile Ratier[14] oraz innych, największych „tenorów” [kolekcji] Art Brut, i tam nazywają się art brut, a w Atelier Jacob – art hors-les-normes.

Dubuffet uśmiechnął się lekko i poprosił, aby jego przyjaciel zbytnio się tym nie przejmował. - Kiedy będziemy razem – zwrócił się do Alaina - będziemy mówić o nich art brut, ale publicznie, wśród ludzi, nazywać je będziemy art hors-les-normes.  Tak też się stało. Natomiast sam Bourbonnais uważał, że termin art hors-les-normes stanowi rozszerzeniem hasła art brut.

Marek Młodecki związany z kolekcją Alaina i Caroline'y Bourbonnais tłumaczy, że według niego wytwory art hors-les-normes „nie chcą być”z-norm-alizowane. - Gdybym miał przetłumaczyć art hors-les-normes użyłbym pojęcia „sztuka niesforna”, czyli ta, która nie ma norm - dodaje.

AOC - określenie granic

Dlaczego określenie granic było tak ważne? Myślę, że Dubuffet obawiał się, że jego walka o stworzenie i utrzymanie kolekcji oraz zachowanie jej wysokiego poziomu, może pójść na marne. Niepokoiła go możliwość straty kontroli, a więc i utraty „szlachetności” gatunku, który sam wyhodował i przez ćwierćwiecze pielęgnował. Tutaj warto pamiętać kim był na początku nasz wielki kolekcjoner.
Tak! Był właścicielem winnicy,  a brut to przecież oznaczenie wytrawnego wina musującego (w dokładnym tłumaczeniu „surowy”).  Jako właściciel winnicy musiał znać doskonale francuski system apelacji (appellation d'origine contrôlée - AOC), który kształtował się we Francji (jako obowiązujące prawo) na przełomie lat 30 i 40. XX wieku[15].

Apelacja odzwierciedla osobowość winnicy i producenta (określa rejon produkcji , w którym obowiązują ściśle ustalone zasady uprawy). Dodatkowo spełnia ona jeszcze jedną funkcję o charakterze prawnym. Producent wina, który produkuje je w danym rejonie zgodnie z tymi zasadami otrzymuje zazwyczaj prawo do umieszczania o tym informacji na etykietach swoich wyrobów. Należy pamiętać, że bezpośrednią przyczyną powstania klasyfikacji był też fakt, że standardom oryginalności oraz jakości win z danego regionu zagrażał import tanich win z innych części Francji.

Myślę, że Dubuffet podobnie traktował swoją kolekcję. On sam stanowił jednoosobowy Instytut Kontroli Jakości i Pochodzenia Art Brut, aż do początku lat 70. XX wieku, kiedy to przekazał kolekcję do Lozanny. Od tamtej pory Muzeum Art Brut - zarządzające do dziś kolekcją Dubuffet’a - ma prawo do wydawania certyfikatu AOC.
Pamiętam jak ze Stowarzyszeniem Oto Ja odwiedziliśmy miejsca związane z art brut; brukselskie art)&(marges , muzeum w Lille, galerię ABCD i galerię Christiana Berst’a w Paryżu. Odniosłem wówczas wrażenie, że traktowano nas tam jako uzurpatorów, którzy w sposób nieprawny posługują się terminem „Art Brut” do opisania prac ze swojej kolekcji. Wszędzie też podkreślano, że powinniśmy skontaktować się z Lozanną.

Sprytnie Mekkę Art Brut ominęła Małgorzata Szaefer z poznańskiej Galerii TAK nawiązując współpracę z Muzeum art)&(marges w Brukseli, które artrbutowe AOC zdobyło. W ubiegłym roku udało jej się zorganizować w 2013 roku wystawę „Une Hostie dans une bouteille. Art Outsider Polonais /  Hostia w butelce. Art Brut z Polski.”  Brukselskie muzeum art)&(marges (sztuka i margines) we współpracy z Galerią Tak z Poznania (której od niedawna M. Szaefer szefuje) pokazało w dniach od 21 lutego do 25 maja 2013 roku prace z kolekcji Galerii Art Naif (Kraków), Oto Ja (Płock), Tak (Poznań), Pod Sukniami (Szczecin) oraz Andrzeja Kwasiborskiego (Płock), a więc z najważniejszych „ośrodków” art brut w naszym kraju. Kuratorkami wystawy były Tatiana Veress (Muzeum art)&(marges) i  Małgorzata Szaefer (Galeria Tak). Była to pierwszą zbiorową i tak przekrojowa wystawą polskich twórców art brut za granicą. Pokłosiem tej wystawy była kolejna  - „Les Saints d'Art Brut Polonais/ Święci polskiego Art Brut” – w Muzeum Creation Franche w Begles (lipiec – wrzesień 2013). Kuratorem była również Małgorzata Szaefer wespół z Pascalem Rigeade. Na pierwszej pokazano 20 autorów, na drugiej – kilkunastu z Polski (m.in. Kazimierz Cycoń,  Barbara Chęcka,  Adam Dembiński, Tadeusz Głowala,  Władysław Grygny, Marian Henel, Ryszard Kosek, Konrad Kwasek, Edmund Monsiel, Justyna Matysiak,  Iwona Mysera, Julian Stręk, Edward Sutor, Maria Wnęk, Stanisław Zagajewski, Henryk Żarski).

Nowe odkrycia i nowe nazwy

Żeby nie psuć „starego szczepu” dla wszystkiego tego, co po 1976 roku pojawiło się niesione „wiatrem art brut” Lozanna zaproponowała nowy termin „nouvelle invention/ nowe odkrycia.” Jednak z czasem  przestano się trzymać tych wytycznych. Art Brut to art brut i wszyscy wiedzą o co chodzi –  mawiał Dubuffet. Nouvelle invention nie znaczyło kompletnie nic. Wielu walczyło o apelacje Art Brut w Lozannie i ją dostało. Inni wymyślali swoje nazwy, choć czasami gdzieś między wierszami, pod tytułem dodawali słówko art brut. Tak powstała niezliczona liczba nazw, które często oznaczają to samo, ale nie zawsze. Poniżej proponuje wam ich subiektywny przegląd (na podst. Artension. Le magasin de l’art viant nr 4 - hors série / Lyon, wrzesień 2010).

Na początek terminy powiązane z art brut:

art hors-les-normes (sztuka poza normą/ami, ta która nie ma norm) - to już znacie, termin używany od pocz. l. 70 przez Alaina Bourbonnais, który otworzył Atelier Jacob, aby pokazywać swoją kolekcje art brut. Nie chciał jednak jej tak nazywać, uważając, że prawo do nazwy ma jedynie Dubuffet, z którym się skontaktował. Ten, pogratulował koledze pomysłu z pokazaniem kolekcji, i podał kilka nazw alternatywnych, najbardziej spodobała się hors-les-normes. Należy pamiętać, że kolekcje początkowo nie wiele się różniły, choć z czasem Alain zdecydował, że nie będzie gromadził twórczości osób chorych psychicznie, gdyż ta stanowiła „lwią” część kolekcji Dubuffet’a.

outsider art – angielski odpowiednik art brut (choć o szerszym zasięgu), którego autorem jest pisarz Roger Cardinal. Termin pojawił się w książce pod tym samym tytułem „Outsider Art” w 1972 rok.  

nouvelle invention (nowe odkrycia) – termin, który zaproponowała Lozanna, aby określić wszystko to co w kręgu art brut pojawiło się po roku 1976, a więc  po tym jak kolekcja Dubuffeta, została oficjalnie otwarta w tamtejszym zameczku Beaulieu. Twórca Adam Nidzgorski jest kojarzony z tym właśnie nurtem.

création spontanée (twórczość spontaniczna) – termin (szerszy niż art brut) związany z Musee d’art spontanée w Brukseli gromadzące różne formy artystycznego wyrazu, m.in. sztuka naiwna, art brut, itp.

création franche (twórczość wyzwolona) – termin powiązany z art brut „emitowany” przez Muzeum Création Franche – instytucje miasta Begles poświęconą twórcom z kręgu art brut, naif, samorodnej, niepowtarzalnej. W kolekcji znajdują się prace takich twórców jak: Benjamin Bonjour, Bernard Coutant, Martha Grünenwaldt, Willem Van Genk, Louis Pons, Paul Duhem.

art cru – termin (znów wywodzący się z systemu klasyfikacji/ spelacji win we Francji) powiązany z art brut, a „emitowany” przez Art Cru Museum w Bordeaux, powołane w 1984 roku przez psychiatrę Guy’a Lafargue’a. Jest to również wydawnictwo.

art en marge – termin powiązany z projektem belgijskich poszukiwań art brut, którego dzieckiem jest niegdysiejsza Galeria Art en Marge, a od 2009 Muzeum Art&Marges. Podobnego terminu używa Muzeum z Lapalisse.

art visionnaire – sztuka (powiązana z  art brut), która składa się z obrazów wykraczających poza świat rzeczywisty, aby opisać wizję poszerzonej świadomości, w tym tematy duchowe, mistyczne lub bazujących na tych doświadczeń.  Wg mnie takimi wizjonerami w Polsce są Erwin Sówka i Władysław Wałęga.

Walter Schurian, profesor na Uniwersytecie w Münster, zdaje sobie sprawę z trudności w opisywaniu wizjonerskiej sztuki jako osobnego gatunku: „Trudno powiedzieć, gdzie się ona zaczyna a gdzie kończy”. Współcześni wizjonerzy mają wielu wielkich poprzedników: Hieronymus Bosch, William Blake, Morris Graves (Pacific Northwest Visionary Art School of), Emil Bisttram i Gustave Moreau. Art visionnaire najbardziej imponuje w architekturze - budynki i parki rzeźb zbudowane przez wizjoner artystów - począwszy od zdobionych elewacji kamienic, na budowlach wznoszonych na dużych obszarach zawierających dużą liczbę pojedynczych rzeźb a nawet budowli powiązanych ze sobą tematyczni. Przykłady obejmują Watts Towers Simon Rodia i Palais Doskonały Ferdinanda Chevala.


Teraz terminy, które z art brut nie wiele mają wspólnego, choć wielu chciałoby, aby tak było:

art différencié (sztuk różna) – termin (nie powiązany z art brut), który określa prace tworzone w warsztatach twórczych/ terapii zajęciowej przez osoby niepełnosprawne intelektualnie wprowadzone przez Luca Boulangé – założyciela Créahm i André Stas, który przez wiele lat był dyrektorem MADMusée (Liège). W Polsce bardzo często myli się prace art différencié z art brut. Przykładem jest powstała niedawno w lubelskim Centrum Kultury galeria, która nosi nazwę Art Brut”. Jak podaje Fundacji Teatroterapia Lubelska (założyciel galerii)  prezentowane są tam prace, które wykonały osoby niepełnosprawne, osoby upośledzone i chore na autyzm.

Warto tu przytoczyć cytat z facebookowego fanpage’a Galerii, który jest przykładem niefrasobliwości i nonszalancji w żonglowaniu hasłami i definicjami (pisownia oryginalna):

Prezentowana w Galerii twórczość amatorska z kręgu malarstwa i rzeźby naiwnej art brut pozwoli odkrywać nowych i oryginalnych twórców, znajdujących się poza głównymi, uznanymi kierunkami sztuki jak też peryferiach oficjalnych konwencji i stylów. Nie jest ona znana, właściwie doceniania, różna od sztuki tradycyjnej i - mimo, że reprezentuje wysoki poziom - nie udostępniana szerokiej publiczności. Obrazy krążą w środowisku przypisanym do terapii/rehabilitacji a artyści muszą walczyć, żeby móc robić to, co kochają. Tworząc w zaciszu domowym lub placówkach opiekuńczych”.

art naif – pod tą nazwą można odnaleźć twórców samorodnych, pozostających na marginesie ruchów artystycznych, zwykle wywodzących się z tradycji rzemiosła i rękodzieła ludowego. Starają z wielką pieczołowitością oddać rzeczywistość, nie zważając jednocześnie na wszelkie reguły i konwencje, np. zasady perspektywy, proporcje, etc. Najbardziej znanym przedstawicielem jest Celnik Rousseau, uwielbiany przez Picassa i Apollinaire’a oraz kolekcjonera i krytyka Wilhelma Uhde. Prof. Bouillet uważa, że brut „wyrosło na gruzach” sztuki naiwnej.

Czym art brut nie jest?

I jeszcze jeden termin, zjawisko w twórczości, o której tu pisze. Jest ono obok sztuki naiwnej najczęstszym zjawiskiem, które w Polsce jest mylone z art brut.

art singulier (z fr. charakterystyczny, niepowtarzalny, niespotykany, wybitny, szczególny) – ruch artystyczny we współczesnej Francji, który zrzesza pewną liczbę twórców samorodnych, którzy nie mogą znaleźć miejsca w nurcie oficjalnym sztuki, dobrowolnie lub nie. Kojarzony jest z szeroko pojętym zjawiskiem post-art brut.

Ogólnie rzecz biorąc, singulierzy cenią spontaniczność, stawiając ją ponad intelektualizmem artystów już uznanych. Cechy te możemy rozpoznać u malarza Chaissac Gaston (1910-1964) i Robert Tatin (1902-1983) – rzeźbiarza. Termin narodził się podczas pokazu Les Singuliers de l’Art w 1978 roku w Musée d’Art Moderne w Paryżu.

Zatem czy artysta  singulier jest podobny do twórcy brut? Obaj wykluczeni. Fakt. Poza oficjalnymi nurtami w sztuce. Fakt. I tu się podobieństwa kończą. Pierwszy jest świadomy słowa „artysta”, drugi za takiego się nie uważa, nie ma świadomości „bycia artystą”. Dla pierwszego to co robi to kwestia spontaniczności, dla drugiego - przeżycia. Artysta brut, mimo swej nazwy, nie myśli o sobie jako o artyście, równie obce jest mu pojęcie kariery. Nie ma żadnego planu, zarówno dotyczącego jego samego, jak i jego dzieł. Jest tylko jego obsesja, jego instynkt i wolność pozwalają mu wyrażać się, w odosobnieniu, w cierpieniu, strachu, to co tkwi w nim.

Ale i tutaj opinie są różne. Wg Marka Młodeckiego, podpierającego się opinią Laurent Danchin'a art singulier to jest we Francji swego rodzaju parasol.” Nazwa odpowiada anglojęzycznemu outsider i jest tym samym co hors-les-normes. - Te wszystkie określenia powstały w latach 70. i właściwie opisują ówczesne rozumienie art brut połączone z dubuffetowskim aneksem Neuve Invention – uważa M. Młodecki.  

Czy artysta  brut  jest podobny do twórcy naiwnego? Brut to twórczość podświadoma, wywodząca się z najbardziej odległych i skrywanych pokładów ludzkiej duszy, „wrota snów”, sztuka „mroku.” Twórczość zwana „nawiną” to – wg mnie -  sztuka „światła” - fascynacja naturą i światami fantastycznymi, afirmacja życia i „wrota wyobraźni”.

I jeszcze jeden głos, eksperta – prof. Alain Bouillet:  Nikt już w dzisiejszych czasach nie myśli, aby art brut porównywać ze sztuką prymitywną i sztuką pierwotną. Co prawda można doszukać się podobieństw między wytworami art brut a maskami czy totemami sztuki pierwotnej. Zarówno dla jednych jak i drugich są one nośnikiem świętości i wyższej użyteczności.
(…) W sztuce prymitywnej właściwym środkiem poznania jest najprawdopodobniej kod zbiorowy. Na przykład maski w danej grupie etnicznej plemieniu są takie same, bez względu na to, kto je wykonuje. Ponieważ jest coś takiego jak kod typowy dla danej społeczności. W przypadku sztuki art brut można mówić wyłącznie o kodzie indywidualnym. Nie znajdziemy nawet dwóch osób, które tworzą w ten sam sposób. Choć faktycznie twórcy art brut mogą przez lata tworzyć to samo. Jest to rodzaj obsesji, która ma ich chronić, uspokajać i utwierdzać w przekonaniu, że świat który tworzą nie zmienia się. To wyjaśnia dlaczego te dzieła są tak bardzo psychotyczne i cielesne.
Dlatego myślę, że nie można mylić art brut ze sztuką dziecięcą (przejrzystą, ulotną, wolną od różnych warstw), ponieważ twórczość dzieci ewoluuje wraz z wiekiem (od 2 do 12 lat). W społecznościach rozwiniętych w pewnym momencie twórczość dziecięca całkowicie zanika. To cena, która płacimy za wchodzenie w życie społeczne. Nie da się jej pomylić również ze sztuką ludową, nawet jeśli – moim zdaniem – art brut powstało na gruzach sztuki ludowej.
Nie można jej również porównywać ze sztuką samouków, bo samouk to osoba która chce się nauczyć, rozwijać i poznawać świat przez własne dzieło, zaś autor art brut konstruuje własną wiedzę, własny świat, nie ma żadnych wpływów zewnętrznych.
Nie da się też jej pomylić z arteterapią ponieważ zależy ona od miejsca, w którym się odbywa, od terapeutów i w znacznym stopniu od ich aktywności. Zwiedziłem wiele ośrodków terapeutycznych w Europie, gdzie prowadzono „arteterapię” – cokolwiek to znaczy, bo mnie samemu trudno to pojęcie zrozumieć -  różnice w dużym stopniu zależą od szacunku terapeutów do twórczości podopiecznych[16].


Znacie książkę „Sztuka zwana naiwną” Aleksandra Jackowskiego wieloletniego redaktora „Kontekstów”, najwybitniejszego znawcy, popularyzator i krytyka sztuki naiwnej, ludowej, osobnej i art brut w Polsce. To zbiór blisko 100 autobiograficznych szkiców o artystach, z którymi w ciągu 40. lat swojej działalności miał okazję się zetknąć. I choć dziś wielu z tam zamieszczonych twórców określić moglibyśmy mianem art brut to – w moim przekonaniu – nie ma to znaczenia, w takim sensie, że nie ważne są etykiety a sam Jackowski sprytnie od etykiezacji ucieka używając przymiotnika „zwana”.

Pamiętam jak w 2007 roku (I Ogólnopolskiej Konferencji Sztuka Naiwna i Art Brut w Płocku, zorganizowana przez Stowarzyszenie Oto Ja, Płocki Ośrodek Kultury i Sztuki oraz Urząd Miasta Płocka) Zbyszek Chlewiński[17] tłumaczył wówczas dlaczego irytują go określenia „sztuka naiwna” i „artysta naiwny” (ewentualnie „twórczość naiwna”, „twórca naiwny”), których używaliśmy nie bardzo zastanawiając się, jakie treści im odpowiadają, jakimi cechami uposażone są ich desygnaty. Wtedy jeszcze, wielu z nas, oba pojęcia (brut i naïf) często stosowało zamiennie.

Chlewiński mówił wówczas: Ktokolwiek na piśmie wypowiada się o sztuce, o jakiej mówimy [zwanej „naiwną"], zastrzega się, że właściwie nie jest to wyrażenie trafne, dobre, właściwe, ale używa je, bo już dość dobrze jest ulokowane w naszej tradycji i przyjęło się na świecie.

Przypomniał też słowa Stanisława Frenkiela, malarza i eseisty, który uważał [1998], że sztuka naiwna „jest róż­na w zasadzie od sztuki dzieci, sztuki ludowej, sztuki obłąkanych, sztuki średnio­wiecza i ludów pierwotnych, jest trudna do skategoryzowania, ponieważ pojęcia te zazębiają się i niektóre dzieła sztuki naiwnej zdradzają dziecinność, obrzędo­wość, ogniwa ze sztuką ludową, i racjonalizm, i pierwotność. [...] uznanie naiw­ności jako waloru estetycznego tkwi korzeniami [...] w podziwie dla sztuki niedo­skonałej technicznie, ale bezpośredniej i żywotnej w doborze tematu i wyobrażeń. Jej zasadniczą cechą jest prostota ujęcia tematyki sakralnej, scen rodzajowych i świadoma lub nieświadoma obojętność wobec kanonów proporcji i syntetycznej perspektywy”. 

Czyż te słowa nie przypominają tego co o art brut napisał prof. Alain Bouillet? Może faktycznie łatwiej jest powiedzieć czym art brut nie jest? Może używamy niewłaściwego języka do opisania zjawiska? Prof. Bouillet uważa, że musimy poczekać, może 5, 10, 50 lat aby odnaleźć ten właściwy.

 Przypominał mi się dialog napisany przez Stefana Themersona, w książce – pod znamiennym tytułem - „Logika, etykiety i ciało” (Gaberbocchus w Polsce, 2012 s. 43):

- Tato, co to jest ten mały znak S?

- Och – odpowiedz – nie przejmuj się tym. Po prostu spójrz na jego kształt. On sam powinien wystarczyć, abyś mógł odróżnić zdanie od wyrażenia, które nie jest zdaniem. (…) Ważne jest to,  abyś patrząc na kształt zdań mógł powiedzieć, na przykład, że jedno wynika z drugiego.

- Chodzi ci tato o to: dlatego, że te kształty są takie ładne?

- Nie, nie, nie! To estetyka. A poza tym nie mówimy, że są ładne, mówimy, że są elegenckie.

- Och, chodzi ci tato o to: dlatego, że są dobre?

- Nie. To etyka. To całkowicie nieważne.

- O, teraz już wiem, tato – chodzi ci o to: dlatego, że kształty są prawdziwe.

- Och, nie! Nie nazwałbym ich „prawdziwymi”. Niezupełnie…

(…)

Samo słowo art”, ten nieszczęsny rzeczownik w nazwie myli tropy. Powoduje, że wielu - zwłaszcza w Polsce - chciałoby na art brut patrzeć wyłącznie przez pryzmat doznań estetycznych (ładne - nieładne). Wydaje mi się, i nie jestem w tym sądzie odosobniony, że redukując twórców i prace art brut do płaszczyzny estetyki możemy pozbawić się szansy na odkrycie ich ukrytego sensu. Wytwory autorów art brut mogą nie być sztuką, lub nie tylko sztuką. Jest ona jednym z wielu elementów,  może drugorzędnym, a może nawet nieistotnym. Należałoby zmienić perspektywę.

Płock, 31.03.2014






[1] Jean Dubuffet (1901 – 1985) – francuski malarz, rzeźbiarz, kolekcjoner i twórca nazwy „art brut”, w młodości producent win.

[2] Gaston Ferdière (1907-1990) - francuski poeta i lekarz, który był blisko surrealistów. Był szefem w szpitala psychiatrycznego w Rodez, w którym w latach 1943 – 46 przebywał jako pacjent Antonin Artaud. Dr Ferdière był często krytykowany. Artaud pisał o nim: „Dr Ferdière 50 razy w ciągu 3 lat poddawał mnie elektrowstrząsom, abym stracił pamięć, ponieważ uważał, że jestem nazbyt świadomy.” Dyrektor szpitala w Rodez odpowiadał: (Artaud) Oskarża mnie o bycie barbarzyńcą, katem... Każdy lekarz, który pracował w szpitalu psychiatrycznym był celem podobnych reklamacji, sto a nawet tysiąc razy (...) Ja należę do tych, którzy wciąż są atakowani. Jeśli pacjent popełnia samobójstwo, to jest nasza wina. Jeśli wypuszczamy go zbyt wcześnie, a nazajutrz kogoś zabije, to także nasza wina."

[3] Adolf Wölfli (ur. 29 lutego 1864 w Bowil, zm. 6 listopada 1930 w Waldau) - najmłodszy z siedmiorga dzieci kamieniarza i praczki, w dzieciństwie porzucony przez ojca alkoholika, osierocony przez matkę gdy miał 9 lat. Dorastał w rodzinach zastępczych, często był ofiarą fizycznej i psychicznej przemocy. W 1883 roku zaciągnął się do wojska. W 1890 roku skazany na dwa lata więzienia za napaść na tle seksualnym na dwie małe dziewczynki, po trzeciej napaści w 1895 uznany za szalonego i zamknięty w zakładzie dla chorych psychicznie w klinice dra Walthera Morgenthalera w Waldau. Rozpoznano u niego schizofrenię. Tu miał – jak sam twierdził - „widzenie” Ducha Świętego, który miał z nim rozmawiać i inspirować go do końca jego życia. W 1899 roku zaczął pisać, komponować muzykę i rysować. Przez 30 lat stworzył 1300 rysunków, które znajdują się w wymyślonej i spisanej przez niego autobiografii „Legenda Św. Adolfa" (44 tomy, 25 tys. stron). Morgenhalter opublikował też pracę poświęconą Wölfliemu pt. „Ein Geisteskranker als Künstler”. Kolekcja dzieł Wölfliego oraz rękopis jego autobiografii znajdują się w Berneńskim Kunstmuseum. Był pierwszym chory psychicznie uznany za artystę. Dla Dubuffeta był klasycznym przykładem twórcy art brut, „tenorem” art brut – jak twierdził Bourbonnais.

[4] Aloïse Corbaz, znana również jako Aloïse (ur. 28 czerwca 1886 w Lozannie, zm. 5 kwietnia 1964 r. w Gimel) , była szwajcarską twórczynią art brut, marzącą o karierze śpiewaczki operowej. W wieku 11 lat straciła matkę. Po ukończeniu szkoły średniej, uczestniczyła w zajęciach krawieckich w szkole zawodowej w Lozannie. W 1911 roku został wysłana do Niemiec jako prywatny instruktor w rodzinie szlacheckiej w Lipsku i Poczdamie, u kapelana cesarza Wilhelma II, proboszcza Dryander. Jak wynika z listów z tego okresu, zakochuje się w cesarzu. I wojna światowa zmusiła ją do powrotu do rodziny w Szwajcarii. W 1918 roku przebywa w zakładzie w Ceryl z powodu zaburzeń psychicznych (schizofrenia). W roku 1920, trafia na stałe do zakładu Rosière w Gimel. Tam zaczyna pisać i rysować.
Początkowe niszczone, od 1941 r. prace udaje się uratować i gromadzić dzięki zainteresowaniu dyrektora szpitala, Hansa Stecka i Jacqueline Porret-Forel.
Tworzyła na papierze do pakowania, który zszywała aby otrzymać duże formaty. Rysowała po obu stronach używając kredek i pasteli, którymi wypełnia całą przestrzeń. Głównymi tematami jej prac są: para zakochanych, teatr i opera. Przedstawiała postacie historyczne lub fikcyjne. Część jej twórczości jest obecnie przechowywany w kolekcji Art Brut w Lozannie i Kunstmuseum (Muzeum Sztuk Pięknych) w Solothurn i LAM w Lille. Kilka prac jest również w Fabouloserie.

[5] Heinrich Anton Müller (1865-1930)  urodził się w Wersalu we Francji. Ożenił się ze Szwajcarką i zamieszkał w kraju swej żony w Corsier -sur- Vevey . Pracował w winnicy, gdzie dał się poznać jako pomysłowy majsterkowicz. Wynalazł maszynę do cięcia winogron i sadzenia winorośli. Jego wynalazek został jednak wykorzystany przez innych, ponieważ nie wniósł na czas rocznej opłaty do federalnego urzędu własności intelektualnej , gdzie jego wynalazek był zarejestrowany. Po tym wydarzeniu popadł w depresje. Jego stan cały czas się pogarszał. W wieku trzydziestu siedmiu lat trafił do Kliniki Psychiatrycznej w Münsingen, w pobliżu Berna, i pozostał tam, aż do śmierci .Od 1914 roku , zaczął tworzyć pierwsze asemblaże, następnie – trzy lata później – rysunki.
Był również autorem wielkich maszyn . Konstruował je z gałęzi, szmat i kawałków żelaza, które wysmarowywał swoimi odchodami, tworząc z nich rysunki kół o różnych rozmiarach. Niestety został zniszczone przez samego twórcę. Pozostało tylko kilka zdjęć przedstawiających te niesamowite wynalazki. Tworzył również rysunki na ścianach pomieszczeń i na kawałkach tektury lub grubego papieru, które zszywał ze sobą. Pracował głównie kredką, ołówkiem i białą kredą. Pisanie odgrywa ważną rolę w jego pracach. Teksty są dziwacznie kaligrafowane, umieszczone po obu stronach papieru lub kartonu.
[6] dr Hanz Prinzhorn (1886-1933) jako historyk sztuki i lekarz był dobrze zorientowany w obu obszarach (psychiatrii i sztuki). Uważany jest obecnie za pioniera podejścia interdyscyplinarnego do psychiatrii i sztuki. Współpracował z takimi artystami jak Alfred Kubin, Paul Klee, Max Ernst i Pablo Picasso. Jego książka pt. „Ekspresja szaleństwa”, wydana w Berlinie w 1922 roku ma ogromny wpływ na środowisko literackie i artystyczne.

[7] Alain Bouillet - profesor Université de Paris-X-Nanterre i Université de Paul Valéry (Montpellier III) jest autorem wielu prac z zakresu wrażliwości emocjonalnej oraz estetyki, badaniem, ochroną i promocją  art brut zajmuje się od 30 lat.  Jest współtwórcą Muzeum Art Brut, będącego częścią Musée d’Art Moderne et Contemporain / Muzeum Sztuki Współczesnej w Villeneuve D’Ascq (Lille, Francji). Prace tam prezentowane zostały przekazane przez Stowarzyszenie L’Aracine, w zarządzie którego zasiada prof. Bouillet.

[8] ART BRUT  to wytwory, które wynikają (1) z wyobraźni - w takim sensie, w jakim przeciwstawia się ona reprodukcji i akademizmowi - i (2) z „siebie samych” – nie zawdzięczając czegokolwiek jakiemukolwiek nauczaniu lub modelowi pochodzącemu od innej osoby, pochodzą „z własnych pokładów” twórcy na bazie „jego własnych impulsów”. Ponadto (3) nie zawdzięczają niczego żadnym szablonom artystycznym i kulturalnym oraz (4) są tworzone przez osoby nieznane, obce środowiskom artystycznym. Osoby te, powinny (5) być nieskażone jakąkolwiek edukacją artystyczną lub kulturą intelektualną. Ponieważ  wg J. Dubuffeta zakłócają one wszelką spontaniczność i autentyzm prac.

[9] Zobacz w: La Fabuloserie ou l’histoire Matérielle et Conceptuelle de la Colection d’art. Hors-les-normes rassemblée par Caroline et Alain Borbonnais pod red. Sandrine Garnier (Uniwersytet w Dijon, 1996-1997).

[10] Jano Pesset, urodzony w Saintes w Charente-Maritime w 1936 roku, został wychowany przez babcię. W 1957 roku przeniósł się do Paryża, gdzie pracował jako pakowacz i magazynier. W wolnych chwilach zbierał pędy bluszczu, leszczyny i korzenie, które służyły mu do odtwarzania scen z dzieciństwa i stanowiły wyraz bunt przeciwko społeczeństwu . Po przejściu na emeryturę , dodaje do swych rzeźb refleksje filozoficzne (na podst. noty biograficznej z książki „La Fabuloserie. Art hors-les-normes - Art brut” Albina Michela, 2009).
„Istotą jest robić sztukę nie po to, aby zarabiać na życie, ale przede wszystkim po to, by życia nie stracić. Tworzyć aby być, żyć, aby być wolnym i nie zostać połkniętym przez to wszystko” – Jano Pesset.

[11] Michel Nedjar (ur. 1947 w Soisy-sous-Montmorency, region Val-d'Oise, Francja) pochodzi z rodziny algierskich Żydów mieszkających w Paryżu , jego ojciec był krawcem, matka miała polskie korzenie. Gdy urodził się w 1947 roku, większość członków jego rodziny nie żyła. Byli ofiarami Holocaustu. W wieku około 13 lat, odkrywając książkę „Noc i mgła” Alaina Resnais zdał sobie sprawę ze skali ludobójstwa.
Jako nastolatek uczył się krawiectwa, pracował w różnych zakładach odzieżowych i nawet brał pod uwagę karierę projektanta mody. Ale jego niezdolność do służby wojskowej i początek gruźlicy doprowadziły go do zerwania ze światem mody.
Pomiędzy 1970 a 1975 r. odbył serię podróży do Maroka, Meksyku i Azji. Odkrył tam i zafascynował się sztuką grobową i lalkami związanymi z kultem śmierci. Fascynowała go ich magia i symbolika.
Po powrocie do Paryża w 1976 roku, zaczął tworzyć swoje pierwsze lalki ze szmat. W tym samym czasie wraz Madeleine Lommel i Claire Teller rozpoczął, pod nazwą „Aracine,” tworzyć kolekcję art brut, która ostatecznie, po 25 latach, stała się najważniejszą i największą kolekcją tej sztuki we Francji (od 2010 jest częścią Muzeum LAM w Lilla). Od 1980 zaczął rysować. Mniej znana jest jego twórczość jako filmowca eksperymentalnego.

[12] Pascal Verbena urodził się w 1941 roku w Marsylii, we Francji . Mieszkał w (dzielnicy) Starym Porcie , gdzie jego matka sprzedawała ryby . W wieku szesnastu lat zaciągnął się na statek do pracy. Po powrocie , postanowił pójść do marynarki wojennej. Ożenił się kilka lat później i znalazł nocną pracę na poczcie w Marsylii . W dzień wędkował i zbierał korzenie, które przechowywał w swojej pracowni, zanim ponownie tchnął w nie życie. To było jego ukryta pasja. Budował konstrukcje z drewna napędzane różnymi mechanizmami. Składały się z wielu przesuwanych drzwiczek, szuflad, klap i skrytek, w które chował małe postacie lub abstakcyjne formy wyrzeźbione w tym samym materiale.
Tworzył także ołtarze i rzeźbione obrazy, na których zazwyczaj pojawiły się fantastyczne zwierzęta. Jego ostatnie prace są wykonane z kory, kamieni i kawałków wraków statków.

[13] Autor książek o art brut, m.in. „Art. Burt. L’instinct createur” (2006),  „Aux Frontieres de l’art. brut” (2013), przedstawicielem czasopisma RAW VISON na Francję.

[14] Emile Ratier (1894-1984)pochodził z rodziny rolniczej osiadłej w zachodniej Francji, w Soturac . Brał udział w I wojnie światowej. Po wojnie wrócił na rodzinną farmę. Potem sprzedawał drzewo. Był też szewcem. Począwszy od 1960 roku, gdy jego wzrok stopniowo się pogarszał (aż do całkowitej ślepoty) zaczął popadać w depresję.
Walcząc z chorobą zaczął pracować w drewnie, z którego tworzył ruchome rzeźby poruszane na korbę i wydające różne dźwięki. Szumy i piski pozwoli mu sprawdzać czy obiekt jest dobrze wykończony i czy właściwie się porusza. Tworzył karoce, karuzele, zwierzęta a także Wieżę Eiffel’a i wszelkiego rodzaju nietypowe pojazdy.

[15] Początek historii apelacji rozpoczyna się w 1936 roku we Francji, kiedy to Państwowy Instytut Kontroli Pochodzenia INAO (Institute National des Appellations d’Origines) jako pierwszy na świecie określił wymagania, jakim muszą odpowiadać wina, aby przynależeć do danej apelacji. Podstawowe przepisy określały granice obszaru objętego apelacją, dozwolone odmiany winogron, metody uprawy i minimalną zawartość alkoholu w produkcie. Granice każdej apelacji zostały czytelnie wytyczone oraz były ściśle przestrzegane. Bezpośrednią przyczyną powstania klasyfikacji był fakt, że standardom oryginalności oraz jakości win z danego regionu zagrażał import tanich win z innych części Francji. Tak powstał francuski system Appellation d’Orgine Controlee AOC lub AC, którego twórcą był baron Le Roy de Boiseaumarie właściciel winnicy Château Fortia (źródło: http://duuff.com/).

[16] fragm. Wykładu prof. Alaina Bouillet na konferencji „L’ART BRUT. Est-il le même partout? / Czy wszędzie znaczy to samo?” / 15 – 16 maja 2009 w Galerii Oto Ja w Płocku. 


[17] Zbigniew Chlewiński - filozof, zawodowo jest związany z Muzeum Mazowieckim w Płocku. Autor recenzji filmowych, tekstów o malarstwie Ryszarda Koska, pisarstwie Kazimierza Truchanowskiego, o rysunkach Edmunda Monsiela.
Pomysłodawca i kurator pierwszej w Płocku wystawy sztuki naiwnej "Talent. Pasja. Intuicja" w Płockiej Galerii Sztuki. Juror konkursu "Oto Ja". Właściciel wydawnictwa Samizdat Zofia Łoś.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz