poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Jean Dubuffet, malarz amerykański



Dzisiaj otrzymałem maila od Anny, który z jednej strony jest głosem w naszej dyskusji dotyczącej genezy i samej definicji art brut" (toczyliśmy ją naprędce w czasie podróży z Kutna do Płocka). Z drugiej strony - jak sama Anna piszę -  przypomina ważną dla zjawiska i historii badań nad art brut postać. Przytaczam go w całości:

Nie tak dawno tłumaczyłam tekst J.-F. Maurice’a, który ukazał się w ostatnim numerze Gazogène. W hołdzie filozofowi i twórcy gazogeneratora chciałabym opublikować to tłumaczenie na Twoim blogu.

Anna Ig



Jean Dubuffet, malarz amerykański
i stawanie się Art Brut.[1]



Jest sierpień 1909 roku, dwóch mężczyzn opiera się o balustradę statku pasażerskiego zbliżającego się do Nowego Jorku: twórca psychoanalizy - Zygmunt Freud i Carl Gustav Jung. „Nie wiedzą, że sprowadzamy im zarazę!” miał powiedzieć pierwszy do drugiego. (...)
Przenieśmy się ponad czterdzieści lat później. Dokładnie we wtorek 23 października 1951 r., na pomoście statku Ile de France, Jean Dubuffet miał zwierzyć się swojej żonie Lili: „Przywozimy ze sobą wywrotowość moich prac i jad sztuki Art Brut!”. (...)

Rzeczywiście, Jean Dubuffet sprowadził na terytorium Stanów Zjednoczonych podwójną truciznę. Po pierwsze, truciznę swych własnych dzieł. Trzeba wyobrazić sobie szok, jaki wywołały jego „obrazy” - grubo nałożona, spękana i pomarszczona farba, brak form, to znów dające się rozpoznać kształty ciał i twarzy... Podczas gdy we Francji tylko kilku intelektualistów - z którymi, na dodatek, zerwał kontakt - interesowało się sztuką Dubuffeta, w Stanach jego sukces był natychmiastowy!
Znany krytyk sztuki, Clement Greenberg, schlebiał mu tak bardzo, pociągając za sobą innych komentatorów, że spotkanie z Dubuffetem umieścił na tym samym poziomie emocjonalnym, co to z Jacksonem Pollockiem! Wydaje mi się, że Jean Dubuffet przeczuwał, iż centrum rynku sztuki, który stawał się wtedy rynkiem międzynarodowym, przemieszczało się z Paryża do Nowego Jorku. A jego małe przedsięwzięcie, by mogło się rozwijać, powinno ten rynek podbić. (...)

 Jean Dubuffet przebywa w Nowym Jorku od października 1951 r. do marca 1952 r., ale brawurowy epizod tej amerykańskiej epopei ma miejsce w Chicago, 20 grudnia 1951 r. Tego dnia  Dubuffet głosi, w języku angielskim, prelekcję pod tytułem: Anticultural Positions. Jego wypowiedź nacechowana jest wyjątkowym radykalizmem! Hierarchia wartości estetycznych, kryteria piękna i brzydoty, zachodni etnocentryzm, język i „idee” - Dubuffet przesiewa to wszystko przez sito bezlitosnej krytyki. Niech żyje obłęd! Niech żyje dzikość! Niech żyje prymitywizm! Jego konkluzja jest niczym dytyramb: „Malarstwo (...) może oświecać świat wspaniałymi odkryciami. Może obdarzyć ludzi nowymi mitami i nową mistyką oraz odsłonić niezliczone, nieznane jeszcze aspekty zjawisk i wartości. Takie, których nawet nie podejrzewano.”
           
W Nowym Jorku, Leo Castelli i Sidney Janis przygotowali natychmiast publikację odbijaną na powielaczu rotacyjnym. Wpływ wykładu Dubuffeta na społeczeństwo, a przede wszystkim na amerykańską awangardę artystyczną, był fenomenalny. Jego sukces po tamtej stronie Atlantyku stał się niezaprzeczalny. (...)

Jean Dubuffet przywiózł ze sobą także kolekcję Art Brut, która znalazła azyl u malarza Alfonso Ossorio. Dzieła Art Brut pozostaną w Ameryce przez ponad 10 lat - powrócą do Francji dopiero w lipcu 1962 r. (...)

Lubię rozmyślać nad tym, że nazwy Art Brut nie sposób przetłumaczyć, także, a raczej przede wszystkim, na język angielski. John McGregor próbował posługiwać się terminem raw art, czasopismo Raw Vision musiało dorzucić podtytuł wyjaśniający: Outsider, Brut, Folk, Naive, Intuitive, Visionery i można by tak kontynuować jeszcze długo! Ponieważ sztuka Art Brut – i tu zawarta jest jej trucizna – jest tym, co niewyrażone, to plamka ślepa kultury, duch, który nawiedza akademizm, niewidoczna kropla kwasu zżerająca „sztukę” współczesną. To Inny w sztuce. Wspaniały Inny.

przekład z jęz. francuskiego: Anna Ig

Zobacz GAZOGENE



[1] tekst ukazał się w zeszycie „Gazogène. La revue de l’art brut, des créations singulières, de l’art populaire et des expressions marginales ou bizarres” zatytułowanym  „AMERICAN FOLK ART. La face cachée d’art américain” (AMERYKAŃSKA SZTUKA LUDOWA. Ukryta twarz sztuki amerykańskiej)  z września 2013 r., str. 2-3.

2 komentarze:

  1. Super! bo art brut to sposób myślenia o sztuce, bardziej niż potoczne określenie na osobliwe dzieła :) skok z racjonalnego w irracjonalne, w sensie, nieprzetłumaczalne. Och, marzę przetłumaczyć dzieła Dubuffeta...

    OdpowiedzUsuń